| tekst: Roman Krzyżanowski | |||||
| Jeszcze o koniach fiordzkich | |||||
| W numerze 2/2004 Koni i Rumaków ukazał się ciekawy artykuł p. Krzysztofa Patalona zafascynowanego zaletami koni rasy fiordzkiej. W pełni podzielam entuzjazm autora. W Stadninie Koni Jaroszówka mamy pewne doświadczenie z hodowlą i użytkowaniem koni fiordzkich, a przede wszystkim ich krzyżówek. Służyły nam do pracy w zaprzęgu, hipoterapii, rekreacji, ale też wiele sprawdzało się w zawodach sportowych w powożeniu i w skokach przez przeszkody. Oczywiście nie był to sport na najwyższym poziomie, ale w kategorii koni małych lub pony, a wyhodowane u nas anglofiordy mogłyby skutecznie rywalizować nawet na Mistrzostwach Świata. | |||||
| Fiording jest koniem niezwykle "plastycznym" w hodowli. Mam na myśli to, że bardzo dobrze łączy się z końmi innych ras, a w połączeniu z ogierami pełnej krwi angielskiej można uzyskać błyskotliwe konie wyczynowe w kategoriach pony czy małych koni. W ciągu ponad ćwierć wieku hodowli koni w Jaroszówce, wykorzystując zaledwie dwie klacze, jedną hodowli SK Nowielice i jedną hodowli SK Widzów, a potem ich córki, uzyskaliśmy ponad 40 źrebiąt, z tego kilkanaście egzemplarzy naprawdę dużej wartości. | |||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
| Wałach Duńczyk (Kastet xx - Donka fd po Snau) buł. ur. 1990, świetnie sprawdzał się w zaprzęgu, ale też wygrywał dobrze obsadzone konkursy skoków na Dolnym Śląsku w klasach N-C. Był szybki, zwrotny, dokładny a przede wszystkim miał duszę sportowca. Cechą tą odznaczały się wszystkie konie wywodzące się od tej niepospolitej klaczy. Sama Donka została zakupiona, wśród kilku innych, w Stadninie Koni Nowielice z przeznaczeniem do obsługi farm owczych w potężnym kombinacie, jakim był wówczas POHZ Chojnów | |||||
| Niestety do tej roli nie nadawała się zupełnie. Nawet na munsztuku trudno było nią powodować, a niezbyt fachowi pracownicy zupełnie nie dawali sobie z nią rady. Przybyła więc do Jaroszówki i tu spełniła się jako wybitna matka stadna. Urodziła 11 źrebiąt, wśród których nie było słabego konia, a te po ogierach pełnej krwi angielskiej były szczególnie udane. Na początku próbowaliśmy oczywiście udowodnić, że w fachowych rękach będzie świetnie pracować. Owszem, pracowała w parze i w pojedynku, ale najwyraźniej nie było to jej powołaniem, gdyż któregoś dnia w pełnym galopie poniosła z wozem pełnym żerdzi przeznaczonych do naprawy pastwiskowych ogrodzeń. | |||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
| W jaki sposób przeżyła ten szaleńczy galop pomiędzy ogrodzeniami podwórza, pomiędzy stajniami, gubiąc po drodze najpierw ładunek, a następnie poszczególne części wozu i uprzęży do dzisiaj nie wiem. Byliśmy przerażeni ale i szczęśliwi, kiedy w końcu okazało się, że resztki wozu zatrzymały ją na mostku prowadzącym na jej ulubiony wybieg, gdzie spędzała większość czasu. Byliśmy szczęśliwi, albowiem nie przypłaciła swojego "wyczynu" nawet drobną kontuzją. Od tego czasu zrezygnowaliśmy z jej usług jako konia roboczego, a daliśmy jej szansę w hodowli. Paradoksalnie w połączeniu z ogierami pełnej krwi dawała konie z temperamentem, ale doskonałe użytkowo. Świetne pod każdym względem. Mam pewne doświadczenie również w hodowli koni półkrwi, ale jeżeli chodzi o pracę w zaprzęgu, nie spotkałem konia mogącego dorównać potomstwu Donki po ogierach pełnej krwi angielskiej. Nadzwyczajna wydajność, dzielność, zwrotność i żywotność cechowała każdego jej potomka. | |||||
| Miałem przyjemność startować kilkakrotnie w Memoriale Kazimierza Mazurka w Książu, oraz w Mistrzostwach Polski Amatorów powożąc potomstwem Donki. Bywały i chwile dramatyczne, ale w drugim starcie udało mi się zwyciężyć. Dwóch rodzonych braci po ogierze Juggernaut xx Dysk i Drań nie miały sobie równych na przeszkodach. Jeżdżąc je w domu przy pomocy nieodżałowanego koniuszego Albina Skrzypka, niezależnie od ilości godzin nie zauważałem nigdy zmęczenia tych koni i nawet po maratonie mogły iść "drugie koło" z tym samym zapałem i świeżością. Oczywiście na takie zawody nie były brane z padoku, ale przez kilka tygodni codziennie solidnie trenowały. | |||||
| Drugą protoplastką pochodzenia fiordzkiego z Jaroszówki jest zakupiona w Widzowie klacz Samara (Zorro-Sielanka po NN) ur. 7.01.82 r. Pracowita i spokojna, przez wiele lat była niezastąpiona w codziennych pracach podwórzowych, nie zawodząc nawet w niewprawnych rękach praktykantów. Urodziła 10 źrebiąt, z których jej syn Samuraj po Watażka jest licencjonowanym ogierem i zastąpił matkę w obsłudze stadniny. Pełni też funkcję probiera. | |||||
| Drugim licencjonowanym ogierem z tej linii jest wnuk Samary bułano-srokaty Santos (patrz rodowody: Santos i Samuraj). Będąc w podeszłym już wieku Samara dzięki firmie Polturf z Warszawy trafiła do fundacji Jolanty Kwaśniewskiej i mam nadzieję, że z powodzeniem służy w hipoterapii. | |||||
| W chwili obecnej ten mini-dział hodowli liczy 3 klacze, dwie córki Samary po og. Watażka: Sambę i Sonię, oraz wnuczkę Donki - Dorę (Vilnius xx - Daria po Watażka). Kilka pięknych wartościowych klaczy zostało niestety, wśród ponad 30 szt. przychówku, sprzedanych, albowiem ze zbytem tych koni nie ma żadnego problemu. Oby nabywcy docenili wartość genetyczną tych klaczy. Jedyną cechą ujemną jaka może wystąpić u koni rasy fiording i ich pochodnych to słaba jakość kopyt i skłonność do ochwatów. Aby poprawić tę cechę używano w Nowielicach ogiera czystej krwi arabskiej. Hodowcy powinni ten ważny czynnik uwzględnić w doborze. | |||||